„Popartz”

WYWIAD Z ANITĄ MARKOWICZ, REALIZATORKĄ PROJEKTU „popATRz”

W projekcie „popARTz” wykorzystujecie Państwo budynki niezagospodarowane we Wrocławiu do tworzenia nowych obiektów kulturalnych. Nierzadko budynki te mają wartość historyczną, a jednak są zaniedbane. Czy z Pani projektem wiążą się również plany odrestaurowania takich obiektów?

Podstawą projektu jest chęć pokazania, że możemy mieć pewien wpływ na kształt naszej rzeczywistości. Te budynki są, stoją puste lub zaniedbane, wiemy o tym i niejednokrotnie frustrujemy się. W niektórych miastach lokale nieużytkowane są udostępniane na pracownie artystyczne czy inne działalności – u nas tak się nie dzieje. Ale zawsze ilekroć stoję przed wyborem – działać, czy narzekać, wybieram pierwszą opcję. I są to małe działania, jak to właśnie – pierwszy krok ku zmianie. Tutaj samo działanie jest celem, powoduje skupienie uwagi, choć na chwilę, na aspekt, który wymaga zastanowienia. Oczywiście – celem ostatecznym może być chęć odrestaurowania takich miejsc i to byłaby piękna rzecz. Chciałabym się przekonać, co pokaże nam ten krok, jakie da nam możliwości, czy uda się nawiązać dialog z innymi strukturami. Nie sięgam jednak za daleko, by nie zgubić tego, co blisko.

Dlaczego aby przybliżyć ludziom „kulturę wysoką” odwołują się Państwo do popkultury? Czy nie byłoby skuteczniej po prostu przedstawić „kulturę wysoką” w sposób bardziej przystępny?

Nie wiem, czy zrozumieliśmy się w pełni. Nie jest to bowiem popkultura w ścisłym sensie. Nie będzie żadnej gwiazdy muzyki pop, „popARTz” to gra słowna, niewiele ma też wspólnego z popartem i zupą pomidorową Warhola – co najwyżej ten wizerunek dekonstruuje. Chodzi też o to, żeby zwyczajnie patrzeć. I o to, żeby się trochę wyślizgnąć tym ramom. Nie wiemy, czy już zaliczamy się do kultury wysokiej, czy jeszcze nie – nie ma takiej granicy. W projekcie tkwi myśl, że niezależnie od stanu konta bankowego i stanu naszej wiedzy o sztuce konceptualnej – wszyscy myślimy estetycznie. Dla mnie estetyka nie jest czymś oderwanym od życia – jest z nim kompatybilna. Sztuka taka wypływa z potrzeby, jest czymś szczerym i autentycznym, bywa trudna, ma wzloty i upadki, bo jest ludzka; nie chcemy jej z niczego oczyszczać, zamykać w złotych ramach. Stąd ten projekt jest na poły eksperymentem. Od naszych głów i rąk zależy wszystko, to jest nasze narzędzie. Chcemy zatem wejść w przestrzeń i ją zagospodarować, nadać jej nową jakość. I zrobić to, oczywiście, w sposób przystępny.

Dawniej z Wrocławiem byli związani liczni wybitni ludzie kultury, jak np. Tadeusz Różewicz czy Jerzy Grotowski. Projekt „popARTz” ma na celu promocję młodych, nieznanych artystów. Czy są jakieś szczególnie obiecujące jednostki?

Kilka dni temu byłam na Festiwalu Filmów Dokumentalnych „Okiem Młodych w Świdnicy”. Jednym z filmów nagrodzonych był krótkometrażowy film „Bohater”, który w zabawny sposób pokazywał, że bohaterem może być człowiek z ulicy. Wiadomo, że lubimy znać się na nazwiskach. Ale ludzie przychodzą i odchodzą. Czy i jak wybitni są ci, którzy biorą udział w naszym projekcie? Dla mnie są, ale w większości to moi przyjaciele. Myślę, że geniusz zawsze osadza się w świadomej myśli i umiejętności uzewnętrznienia tego. Z uzewnętrznianiem jest ciężej – rzeczywistość bywa niesprzyjająca. Chciałabym zatem dać tym ludziom – i sobie – możliwość, dać im przestrzeń, by mogli mówić; podjąć dialog, nie czując przy tym zażenowania. Stąd w planie jest sporo miejsca na słowa, na teatr, na wizualny performance. 

Co Pani sądzi o programie Dom Kultury +?

Mój udział w programie już jest swojego rodzaju afirmacją. Cieszę się, że pojawiają się możliwości. Uczestnicy program Dom Kultury + wydają się być niezwykłymi osobami, dobrze byłoby spróbować powspółpracować wewnątrz. Dobrze jest też wiedzieć, że w ludziach tkwią pokłady energii i kreatywności, i przypominać sobie o tym za każdym razem, kiedy czujemy się z tym sami. Takie działania wydają mi się mieć największą siłę rażenia – mało tu interesowności, dużo więcej spontaniczności. Trzymam kciuki za to, żeby takich projektów było jak najwięcej!

Z Anitą Markowicz rozmawiał Filip Mazurczak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s